Miesięczne archiwum: Kwiecień 2020

Fiołki moja miłość

Witam serdecznie wszystkich.Dziś chciałam Wam opowiedzieć o mojej miłości do małych, kruchych kwiatuszków – fiołków.Myślę, że niejedna z Was darzy te kwiateczki uczuciem. Taki piękny kolor i zapach na wiosnę, do tego słodki smak płatków. Czary…W&nb…

czytaj więcej

Odczyn pH fusów kawy – kwaśny czy zasadowy

Fusy kawy można wyrzucać na kompost – to nie ulega wątpliwości. Czy mają odczyn pH kwaśny, czy zasadowy? Oto wynik badania.

Jedni twierdzą, że fusy kawy są kwaśne i sypią je – jako nawóz – pod rośliny lubiące kwaśną ziemię, np. borówki amerykańskie i rododendrony. Inni wręcz odwrotnie – uważają, że fusy kawy są zasadowe (alkaiczne).
Jak jest naprawdę? Fusy kawy są kwaśne czy zasadowe? Sprawdziłam.😎

Krok 1

Do badania użyłam pasków wskaźnikowych do mierzenia pH oraz wody destylowanej. 
Fusy wzięłam z kawy zaparzonej w ekspresie.

Krok 2

Szczyptę fusów kawy wsypałam do filiżanki. Następnie wlałam łyżkę wody destylowanej.

Krok 3

Poczekałam chwilę, by fusy kawy opadły na dno filiżanki.

Krok 4

Włożyłam na chwilkę pasek wskaźnikowy.

Krok 5

Po odczekaniu pół minuty odczytałam wynik. Wystarczyło porównać ze skalą pH.

Wynik: fusy kawy mają odczyn pH 5,5, czyli kwaśny.

Krok 6

Aby się upewnić, że wynik jest prawidłowy, jeszcze raz zmierzyłam pH fusów kawy. Użyłam innego paska wskaźnikowego. Wynik był ten sam – pH 5,5.

Warto wiedzieć

  • Odczyn pH 5,5 jest trochę za wysoki dla borówek amerykańskich. Jednak, jeśli mają bardzo kwaśną ziemię – np. tak jak u mnie około pH 4 – fusami kawy można je od czasu do czasu podsypać.

Odczyn pH 5,5 lubią takie rośliny ogrodowe jak: agrest, hortensja, magnolia, malina, poziomka, różanecznik, truskawka.

Wykaz pH dla krzewów i drze owocowych CZYTAJ TUTAJ

  • Większość roślin pokojowych także lubi odczyn pH 5,5. Problem w tym, że w donicach fusy kawy mogą pleśnieć.  Po prostu w doniczkach nie zachodzi taki rozkład materii organicznej, jak w kompostownikach.

Lepiej nie podsypywać fusami kawy np. pelargonii oraz fuksji. Bo preferują wyższy odczyn pH.

Wykaz pH dla roślin doniczkowych CZYTAJ TUTAJ

  • Czy można kompostować fusy kawy razem z filtrami? Tak! 

Jak szybko rozkładają się filtry do kawy CZYTAJ TUTAJ

czytaj więcej

Kurs online: Jak stworzyć bloga razem z Niepodlewam

Myślisz o założeniu własnego bloga takiego jak Niepodlewam? Chcesz dzielić się wiedzą z innymi, a przy okazji na tym zarobić? Możesz na nas liczyć!

Organizujemy zapisy na kurs online: Jak stworzyć bloga razem z Niepodlewam.

Co trzeba zrobić? Aktualnie dostęp do kursu jest zamknięty. Kliknij link poniżej i podaj swój adres e-mail! Dzięki temu będziesz na bieżąco i otrzymasz najlepszą ofertę, gdy tylko będzie dostępna!

Bonusowo otrzymasz Darmowy E-book: Jak Nie Podlewać Ogrodu – 10 Sposobów

Link do zapisów na kurs: https://bit.ly/KursyNiepodlewam

W tym kursie, krok po kroku dowiesz się jak:

  • Zbudować swoją własną stronę na WordPress;
  • Nauczysz się podstawowych elementów poprawnego pisania tak, żeby inni z chęcią czytali to, co chcesz im przekazać;
  • Pokażemy jak stworzyć niepowtarzalne grafiki do Twojego bloga i – jak za rękę – przeprowadzimy przez cały proces publikowania treści w internecie. 

Jeśli będziesz potrzebować wsparcia, wystarczy że dasz nam o tym znać – pomożemy!

czytaj więcej

Czy można kompostować skrzyp?

Skrzyp to uciążliwy chwast w ogrodzie. Jednak zawiera też dużo krzemu, który uodparnia inne rośliny m.in. na choroby grzybowe i suszę. Warto go wrzucać do kompostu lecz nie w całości.

Resztki skrzypu w kompostowniku. Nadają się tylko zielone, nadziemne części. Zawierają dużo krzemu. 


Skrzyp bardzo trudno usunąć w ogrodu. Ma wyjątkowo długie podziemne rozłogi, sięgające nawet 1,5 m w głąb ziemi. Gdy takie rozłogi potnie się na części, np. szpadlem, z każdego kawałka wyrośnie nowy skrzyp.

Cykl wegetacyjny skrzypu

Skrzyp ma coś w rodzaju dwóch cykli wegetacyjnych. W kwietniu wypuszcza pędy zarodnikowe, które niektórzy mylą z… grzybami.

Następnie – mniej więcej 2-3 tygodnie po pędach zarodnikowych – pojawiają się zielone, pierzaste pędy asymilacyjne skrzypu. W właśnie te zielone pędy skrzypu są ZNAKOMITE na kompost.

Rozłogi oraz pędy zarodnikowe skrzypu się nie nadają. TRZEBA je usunąć poza ogród.
Krzem – pierwiastek odporności

Pędy asymilacyjne skrzypu pojawiają się w kwietniu. Przypominają grzyby. Nie nadają się na kompost.

Krzem ze skrzypu

Skrzyp charakterystycznie skrzypi w palcach. Zawiera bowiem dużo krzemu. To pierwiastek od dawien dawna ceniony w kosmetyce, bo poprawia kondycję włosów, skóry, paznokci. I właśnie skrzyp jest składnikiem takich kosmetyków.  Herbatki ziołowe ze skrzypu zaś polecane są m.in. także na wzmocnienie naczyń krwionośnych.

W przypadku roślin krzem także ma właściwości wzmacniające. Ten pierwiastek powoduje, że ściany komórkowe roślin są grubsze, twardsze. Dzięki temu są bardziej odporne na choroby, zwłaszcza grzybowe, ale też szkodniki (np. ślimaki) oraz suszę.

W ogrodzie jest dużo krzemu – głównie w piasku. Jednak jest on mało przyswajalny dla roślin. Najprostsza forma nawożenia krzemem to preparaty zrobione ze skrzypu – gnojówka lub wyciąg.
Po prostu podlewa się nimi rośliny. Na nawożenie krzemem ze skrzypu bardzo dobrze reagują np. truskawki, ogórki, pomidory.

Co na kompost

Skrzyp wyrwany jako chwast warto wrzucać do kompostownika – oczywiście bez rozłogów i pędów zarodnikowych. Wzbogaci kompost w krzem i trafi do ogrodu w przyswajalnej formie dla roślin.

Na kompost nadają także resztki z gnojówki i wyciągu ze skrzypem. Znakomite są oczywiście również fusy skrzypu z herbatek ziołowych. Szkoda wyrzucać!😎

Zielone pędy wegetacyjne są świetne na gnojówkę do wzmacniania roślin w ogrodzie. Potem można je wyrzucić na kompost. Wzbogacą go w krzem. 

Warto wiedzieć

  • Inną rośliną, która ma opinię, że nie wolno jej kompostować, jest aksamitka. Nie trzeba jej wyrzucać, palić itp. 

O kompostowaniu aksamitek CZYTAJ TUTAJ

czytaj więcej

Przędziorek – czy jest się czego bać?

W jednym z popularniejszych wpisów na moim blogu (chodzi o TEN) pisałam Wam, że zamierzam “zazielenić” swój dom. Jak powiedziałam, tak uczyniłam i teraz mam “kilka” roślin w domu. Niestety, wraz z ulubionymi roślinami pojawili się też nieproszeni goście. I okazuje się, że określone gatunki są bardziej lub mniej podatne na konkretne szkodniki. Bestia, o której dzisiaj chciałam napisać to tak naprawdę bestyjeczka i to w tysiącach sztuk. Ale od początku. Jedną z liczniejszych grup roślin w moim domu są kalatee. Zakochałam się w odmianie orbifolia, ale nim na nią trafiłam kupowałam rożne inne okazy z tego gatunku. I tak mam u siebie kalateę medalion, rufibarbę, warsewiczi, ornatę, picturatę i jeszcze z tej samej rodziny stromante, ctenante… Ach, czyli to, co przędziorki lubią najbardziej. Jak rozpoznać przędziorka? No niestety nie przedstawi nam się od razu. Ale jak raz już będziecie mieć “przyjemność” z tym jegomościem na pewno będziecie potrafili rozpoznać go na odległość. Na samym początku zauważycie, że coś złego dzieje się z liśćmi Waszych roślin. Tracą kolor, mają takie jaśniejsze przebarwienia, zaczynają się zwijać… Jeśli zajrzycie pod liść, wtedy możecie go zobaczyć. I nie, nie zawsze jest to pajęczynka, jak opowiadają niektórzy. Tzn. ta pajęczynka jest, ale tak maleńka i delikatna, że jeżeli przędziorek pojawił się u was po raz pierwszy to nie skojarzycie, że to pajęczynka. W przypadku kalatei przyjrzyjcie się dobrze młodym, dopiero rozwijającym się listkom. Jeżeli podejrzewacie przędziorka, w tych rureczkach najłatwiej dostrzec pajęczynkę. Charakterystyczny objaw znajdziemy na spodzie liści, zwłaszcza wzdłuż nerwów. Znajdują się tu małe drobinki, dosłownie jakby liść był poprószony nadmorskim piaskiem (w sensie bardzo drobnym). To właśnie ON. Poniżej macie zdjęcia liści moich roślin, które zaatakował przędziorek. W jakich warunkach przędziorek najczęściej się pojawia? Te szkodniki uwielbiają suche powietrze! Dlatego ich pojawianie nasila się zimą, albo generalnie w okresie grzewczym. Ważne dla ograniczenia jego występowania jest nawilżanie powietrza. To, czego nie lubi, to dokładne przeciwieństwo, czyli wilgotne powietrze. Odpowiednie warunki, które stworzymy roślinom, czyli zapewnienie dobrej ziemi, odpowiednie nawożenie i oczywiście odpowiednia wilgotność mogą uchronić nas, a właściwie nasze rośliny przed przędziorkiem. Niestety, często zdarza się, że roślinę zaatakowaną przędziorkiem przyniesiemy do domu już ze sklepu. Jeżeli już mamy doświadczenie i potrafimy rozpoznać objawy żerowania szkodnika nawet gdy nie ma samych robaczków, jesteśmy przynajmniej na starcie na wygranej pozycji. Bo albo nie kupujemy takiej rośliny, albo jeżeli wyjątkowo zależy nam na tym konkretnym egzemplarzu kupujemy, ale od początku wiemy, że musimy zawalczyć o piękny wygląd. Wiecie, że ja kiedyś spotkałam się w sprzedaży z którąś kalateą, już nie pamiętam jaka to była, ale liście miała ewidentnie zaatakowane przędziorkiem i powycinane suche końcówki? Sama też tak robię (wycinam suche fragmenty), ale dla siebie, a sprzedaż takich roślin i wmawianie klientom, że są zdrowe to już jawne oszustwo! No dobrze, ale co zrobić, jeżeli przędziorek pojawił się już na naszych roślinach? Walczymy! Jak? Niestety, ja proponuję użycie środków ochrony roślin. Czyli tzw. chemii. Proponuję, bo sama w ten sposób walczę. Nie udało mi się naturalnymi metodami zwalczyć przędziorka. Dobrze jest najpierw liście dokładnie umyć wodą z płynem do mycia naczyń, albo jeszcze lepiej z szarym mydłem, a potem dokładnie spryskać środkiem na przędziorka. W przypadku dużej ilości liści albo bardzo drobnych mycie jest trudne i ja oprócz roślin z pojedynczymi liśćmi raczej ich nie myję. Co do środka chemicznego akurat w tej chwili używam takiego o nazwie ortus. Zwalcza on wszystkie ruchome stadia rozwoju. Oznacza to że zabieg będziemy musieli powtórzyć po ok. 2 tygodniach. Bo w tym czasie wyklują się z jaj kolejne osobniki. Bardzo ważne, aby dokładnie spryskać spodnią stronę liści i ogonki liściowe/nasadę liści. Z doświadczenia mogę podpowiedzieć, że kalatee najlepiej pryskać wieczorem. Wtedy liście układają się pionowo i spodnia strona jest łatwiej dostępna. Jeżeli jednak dopuścimy do bardzo dużego zainfekowania rośliny, liście kalatei nie będą nawet się prostować… Jeszcze jedna uwaga. Jeżeli moje rośliny są bardzo zaatakowane, to liście najbardziej zainfekowane wycinam całkowicie. Zdarzyło mi się nawet usunąć wszystkie, ale tego zabiegu nie polecam, nie każda roślina podniesie się po tak drastycznym potraktowaniu 😉 Jakie rośliny atakuje przędziorek? Jak wspomniałam, kalatee i ogólnie marantowante są jednymi z roślin chętniej atakowanymi przez przędziorki. Ale kalatea orbifolia stanowi tu wyjątek! Nie wiem, czy jest to regułą, ale u mnie każda roślina z tej rodziny była zaatakowana przez przędziorka, ale orbifolia nigdy! Kolejną grupą roślin, którą sobie przędziorki upodobały są bluszcze. No tną je, aż biedne całkowicie liście tracą! I jeszcze alokazja. Wyobraźcie sobie, że mam alokazję, która od jakiegoś czasu rośnie mi słabo… I widzę, że liście są jakieś takie marne… I wszystkie objawy na liściach wskazywałyby na przędziorka, ale go nie widziałam…. Aż w końcu któregoś dnia patrzę po raz kolejny na spód liści a tam – połyskują niteczki pajęczyn! Ale widać to tylko pod ostre słońce! Więc do wanny i na zabieg 🙂 Właśnie czeka na kolejne pryskanie odizolowana od innych roślin. Mam nadzieję, że uda mi się zwalczyć dziada 😉 Możecie zaobserwować też przędziorka na innych roślinach, np. fikusach, palmach, filodendronach czy paprociach. Poza paprociami mam wszystkie pozostałe i nie zauważyłam by przędziorek je atakował. Może dlatego, że często obserwuję rośliny i jak tylko zaczyna się pojawiać coś podejrzanego,od razu roślina idzie na kwarantannę. U mnie przędziorek atakuje tylko te, które opisałam. A jak u Was? Jakie rośliny lubi? Czy w ogóle nie macie problemu ze szkodnikami? Czego Wam (i sobie) życzę 🙂

Artykuł Przędziorek – czy jest się czego bać? pochodzi z serwisu U Leonardy.

czytaj więcej

Piękne dni wiosenne…

Kwiecień jest piękny, słoneczny i jak zwykle wiosną jest co robić w ogrodzie. Ale poza pracą,…

czytaj więcej

Uprawa rzeżuchy na wacie – krok po kroku

Rzeżucha świetnie rośnie na wacie kosmetycznej. Już po tygodniu nadaje się do jedzenia. Jest tak czysta, że nie trzeba jej myć.

Uprawa rzeżuchy na wacie jest bardzo prosta. Paczka waty wystarcza na posianie nasion z kilku torebek. Po tygodniu od siewu rzeżucha nadaje się do jedzenia. To najszybciej rosnące warzywo świata.😃

Warto wiedzieć: wata to materiał naturalny. To po prostu włókna otaczające nasiona rośliny o takiej samej nazwie, czyli bawełny. Gdy rzeżucha zostanie zjedzona, watę – na której rosła – można wyrzucić do kompostownika.😎

Jak siać rzeżuchę na wacie 

Krok 1

Potrzebne są:

  • Nasiona rzeżuchy
  • Wata kosmetyczna
  • Talerz
  • Filiżanka (ewentualnie)

Krok 2

Na talerzyku ustawić do góry dnem filiżankę. Zamiast filiżanki może być też inne wypukłe naczynie, np. spodek.

Można też zrezygnować z filiżanki – wtedy rzeżucha będzie rosła płasko.

Krok 3

Talerzyk i filiżankę obłożyć watą. Nie musi być zbyt dokładnie. Zwykle wystarcza około 15 cm paska waty wyciągniętego z opakowania.

Krok 4

Podlać watę. Następnie palcami ułożyć ją w miarę równo na talerzyku i filiżance.

Krok 5

Rozsypać nasiona rzeżuchy na wacie. Nie trzeba ich przykrywać.

Na bardziej zaokrąglonych powierzchniach nasiona mogą się osypywać. Można je wtedy lekko przyklepać palcem.

Krok 6

Posianą rzeżuchę postawić w słonecznym miejscu. Nasiona wschodzą już po kilku godzinach.

Krok 7

Talerzyk z rzeżuchą ustawić na większym, płaskim talerzu. Będzie chronił przed wyciekającą wodą. Bo rzeżuchę podlewa się obficie. Lubi mieć mokro.

Rzeżuchy uprawianej na wacie nie trzeba nawozić. Już po tygodniu można ją ścinać i zjadać. Bez mycia, bo jest czysta.

Rzeżucha po tygodniu od siewu.

Warto wiedzieć

  • Rzeżuchę można też uprawiać – bardzo podobnie jak na wacie – na ręczniku papierowym. 

Więcej CZYTAJ TUTAJ

  • Inny sposób uprawy rzeżuchy to siew w ziemi w doniczkach. 

Więcej CZYTAJ TUTAJ

czytaj więcej

Alleluja

Witam wszystkich serdecznie.Mamy sytuację nie do pozazdroszczenia. Święta będą inne niż zwykle. Nie możemy być obok siebie, ale bądźmy blisko duchem i słowem. W czasach dystansu i izolacji, które miną, dbajmy o siebie i uśmiechajmy się! Tego Wam serd…

czytaj więcej

Wielkanocny stroik na cmentarz

Trudna to będzie Wielkanoc dla każdego z nas. Nie ma spotkań z rodziną, przyjaciółmi, bardzo ograniczone są wyjścia do kościoła… W chwili, kiedy piszę ten tekst nie ma jednoznacznej decyzji co do odwiedzin cmentarzy. Wiem, że niektóre nekropolie są zamknięte i nie można odwiedzać grobów swoich bliskich. Oficjalnie jeszcze taki zakaz nie został wprowadzony. Mnie udało się jeszcze pojechać i zawieźć wielkanocny stroik na cmentarz. Oczywiście przygotowałam go sama i Was też do tego zachęcam. Jeżeli chcecie zobaczyć jak ja skomponowałam swój i ewentualnie się trochę zainspirować, zapraszam. Jak przygotowałam wielkanocny stroik na cmentarz Stosuję się do zaleceń i zostaję w domu. Dlatego kompozycję wykonałam z materiałów, które miałam pod ręką. Oczywiście oprócz storczyków, które kupiłam od lokalnego hodowcy, pisałam o tym w poprzednim wpisie (TU). Wykorzystałam więc wiklinowe serce, które odświeżyłam malując go białą farbą. Użyłam jajko wykonane ze sznurka (zrobiłam go w ubiegłym roku nawijając sznurek na balon). Sznurek moczyłam w lakierze do podłogi – akurat miałam jakąś resztkę, która była już przeterminowana – dlatego spokojnie będę mogła zostawić kompozycję wystawioną na działanie warunków atmosferycznych. Jajko też pomalowałam na biało. Wykorzystałam skarby z ogrodu: mech, bluszcz, gałązki bukszpanu. Dodatkowo użyłam gąbki florystycznej (zielonej, do roślin świeżych), pojemniczków z jajek niespodzianek, jajeczek styropianowych, piórek i kleju na gorąco. Nagrałam filmik z przygotowania (po takim czasie trochę się stresowałam). A gotowy stroik prezentuje się tak:

Artykuł Wielkanocny stroik na cmentarz pochodzi z serwisu U Leonardy.

czytaj więcej

Gwiazda betlejemska – uprawa w domu

Gwiazda betlejemska to niekwestionowany kwiat-symbol Bożego Narodzenia. Zazwyczaj kończy swój żywot niedługo po świętach gdy zaczyna gubić liście i staje się nieatrakcyjna. Można jednak spróbować swych sił domowego ogrodnika i zaopiekować się rośliną przez kolejny rok. Są duże szanse, że na kolejne grudniowe święta poinsecja ponownie stanie się ozdobą domu. Podpowiadamy zatem jak pielęgnować roślinę przez cały rok, aż do ponownego jej kwitnienia. Kupowanie Gwiazdy …

czytaj więcej