Przędziorek – czy jest się czego bać?

przez | 19 kwietnia 2020

W jednym z popularniejszych wpisów na moim blogu (chodzi o TEN) pisałam Wam, że zamierzam “zazielenić” swój dom. Jak powiedziałam, tak uczyniłam i teraz mam “kilka” roślin w domu. Niestety, wraz z ulubionymi roślinami pojawili się też nieproszeni goście. I okazuje się, że określone gatunki są bardziej lub mniej podatne na konkretne szkodniki. Bestia, o której dzisiaj chciałam napisać to tak naprawdę bestyjeczka i to w tysiącach sztuk. Ale od początku. Jedną z liczniejszych grup roślin w moim domu są kalatee. Zakochałam się w odmianie orbifolia, ale nim na nią trafiłam kupowałam rożne inne okazy z tego gatunku. I tak mam u siebie kalateę medalion, rufibarbę, warsewiczi, ornatę, picturatę i jeszcze z tej samej rodziny stromante, ctenante… Ach, czyli to, co przędziorki lubią najbardziej. Jak rozpoznać przędziorka? No niestety nie przedstawi nam się od razu. Ale jak raz już będziecie mieć “przyjemność” z tym jegomościem na pewno będziecie potrafili rozpoznać go na odległość. Na samym początku zauważycie, że coś złego dzieje się z liśćmi Waszych roślin. Tracą kolor, mają takie jaśniejsze przebarwienia, zaczynają się zwijać… Jeśli zajrzycie pod liść, wtedy możecie go zobaczyć. I nie, nie zawsze jest to pajęczynka, jak opowiadają niektórzy. Tzn. ta pajęczynka jest, ale tak maleńka i delikatna, że jeżeli przędziorek pojawił się u was po raz pierwszy to nie skojarzycie, że to pajęczynka. W przypadku kalatei przyjrzyjcie się dobrze młodym, dopiero rozwijającym się listkom. Jeżeli podejrzewacie przędziorka, w tych rureczkach najłatwiej dostrzec pajęczynkę. Charakterystyczny objaw znajdziemy na spodzie liści, zwłaszcza wzdłuż nerwów. Znajdują się tu małe drobinki, dosłownie jakby liść był poprószony nadmorskim piaskiem (w sensie bardzo drobnym). To właśnie ON. Poniżej macie zdjęcia liści moich roślin, które zaatakował przędziorek. W jakich warunkach przędziorek najczęściej się pojawia? Te szkodniki uwielbiają suche powietrze! Dlatego ich pojawianie nasila się zimą, albo generalnie w okresie grzewczym. Ważne dla ograniczenia jego występowania jest nawilżanie powietrza. To, czego nie lubi, to dokładne przeciwieństwo, czyli wilgotne powietrze. Odpowiednie warunki, które stworzymy roślinom, czyli zapewnienie dobrej ziemi, odpowiednie nawożenie i oczywiście odpowiednia wilgotność mogą uchronić nas, a właściwie nasze rośliny przed przędziorkiem. Niestety, często zdarza się, że roślinę zaatakowaną przędziorkiem przyniesiemy do domu już ze sklepu. Jeżeli już mamy doświadczenie i potrafimy rozpoznać objawy żerowania szkodnika nawet gdy nie ma samych robaczków, jesteśmy przynajmniej na starcie na wygranej pozycji. Bo albo nie kupujemy takiej rośliny, albo jeżeli wyjątkowo zależy nam na tym konkretnym egzemplarzu kupujemy, ale od początku wiemy, że musimy zawalczyć o piękny wygląd. Wiecie, że ja kiedyś spotkałam się w sprzedaży z którąś kalateą, już nie pamiętam jaka to była, ale liście miała ewidentnie zaatakowane przędziorkiem i powycinane suche końcówki? Sama też tak robię (wycinam suche fragmenty), ale dla siebie, a sprzedaż takich roślin i wmawianie klientom, że są zdrowe to już jawne oszustwo! No dobrze, ale co zrobić, jeżeli przędziorek pojawił się już na naszych roślinach? Walczymy! Jak? Niestety, ja proponuję użycie środków ochrony roślin. Czyli tzw. chemii. Proponuję, bo sama w ten sposób walczę. Nie udało mi się naturalnymi metodami zwalczyć przędziorka. Dobrze jest najpierw liście dokładnie umyć wodą z płynem do mycia naczyń, albo jeszcze lepiej z szarym mydłem, a potem dokładnie spryskać środkiem na przędziorka. W przypadku dużej ilości liści albo bardzo drobnych mycie jest trudne i ja oprócz roślin z pojedynczymi liśćmi raczej ich nie myję. Co do środka chemicznego akurat w tej chwili używam takiego o nazwie ortus. Zwalcza on wszystkie ruchome stadia rozwoju. Oznacza to że zabieg będziemy musieli powtórzyć po ok. 2 tygodniach. Bo w tym czasie wyklują się z jaj kolejne osobniki. Bardzo ważne, aby dokładnie spryskać spodnią stronę liści i ogonki liściowe/nasadę liści. Z doświadczenia mogę podpowiedzieć, że kalatee najlepiej pryskać wieczorem. Wtedy liście układają się pionowo i spodnia strona jest łatwiej dostępna. Jeżeli jednak dopuścimy do bardzo dużego zainfekowania rośliny, liście kalatei nie będą nawet się prostować… Jeszcze jedna uwaga. Jeżeli moje rośliny są bardzo zaatakowane, to liście najbardziej zainfekowane wycinam całkowicie. Zdarzyło mi się nawet usunąć wszystkie, ale tego zabiegu nie polecam, nie każda roślina podniesie się po tak drastycznym potraktowaniu 😉 Jakie rośliny atakuje przędziorek? Jak wspomniałam, kalatee i ogólnie marantowante są jednymi z roślin chętniej atakowanymi przez przędziorki. Ale kalatea orbifolia stanowi tu wyjątek! Nie wiem, czy jest to regułą, ale u mnie każda roślina z tej rodziny była zaatakowana przez przędziorka, ale orbifolia nigdy! Kolejną grupą roślin, którą sobie przędziorki upodobały są bluszcze. No tną je, aż biedne całkowicie liście tracą! I jeszcze alokazja. Wyobraźcie sobie, że mam alokazję, która od jakiegoś czasu rośnie mi słabo… I widzę, że liście są jakieś takie marne… I wszystkie objawy na liściach wskazywałyby na przędziorka, ale go nie widziałam…. Aż w końcu któregoś dnia patrzę po raz kolejny na spód liści a tam – połyskują niteczki pajęczyn! Ale widać to tylko pod ostre słońce! Więc do wanny i na zabieg 🙂 Właśnie czeka na kolejne pryskanie odizolowana od innych roślin. Mam nadzieję, że uda mi się zwalczyć dziada 😉 Możecie zaobserwować też przędziorka na innych roślinach, np. fikusach, palmach, filodendronach czy paprociach. Poza paprociami mam wszystkie pozostałe i nie zauważyłam by przędziorek je atakował. Może dlatego, że często obserwuję rośliny i jak tylko zaczyna się pojawiać coś podejrzanego,od razu roślina idzie na kwarantannę. U mnie przędziorek atakuje tylko te, które opisałam. A jak u Was? Jakie rośliny lubi? Czy w ogóle nie macie problemu ze szkodnikami? Czego Wam (i sobie) życzę 🙂

Artykuł Przędziorek – czy jest się czego bać? pochodzi z serwisu U Leonardy.

czytaj więcej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *