Archiwum autora: Moje krzaki ptaki i inne dziwaki

Sopel lodu

Witam serdecznie.Soplem lodu nazwałam ostatnią autorską biżuterię mojego wykonania:) W listopadzie na giełdzie kamieni zakupiłam kilka sztuk minerałów, kamieni półszlachetnych, oczywiście z myślą przeobrażenia ich w biżuterię. Oczy mi pałały, nie wie…

czytaj więcej

Czy to zima czy wiosna…

Witam serdecznie.To mój pierwszy post w nowym roku. Myślę, że 2020 będzie dużo lepszym rokiem niż poprzedni, czego Wam i sobie życzę.Dziś zabieram Was na spacer nad staw. Pogoda tego dnia dopisuje, świeci słoneczko i jest ciepło. Nie wiem jak to dale…

czytaj więcej

Aniołek zamknięty w butelce

Już po świętach, ale jeszcze przed nami witanie Nowego Roku. Myślę, że wybieracie się na bale, a jak nie to może witacie 2020 rok cicho w miłym, małym gronie przed telewizorem:) Ja będę właśnie tak witała przychodzący rok.
Czas szybko umyka i nie zdążyłam przed świętami pokazać mojej pracy -stroika. Ponieważ będzie on przesłany na linkowe party do bloga DIY i do Reni, więc muszę się spieszyć gdyż zabawa kończy się jutro.
Jest to mały aniołek zamknięty w butelce.

Aniołek umieszczony jest w butelce po Coca Coli. Obcięłam w niej dno i zamiast niego włożyłam  płytę CD.
Na środku przykleiłam aniołka i płytę obsypałam sztucznym śniegiem. Butelkę nakleiłam na tę płytę. Czubek butelki dostał małą srebrną bombeczkę z wiszącą w środku ozdóbką.
Całość została osadzona na metalowym świeczniku.
I tak powstał aniołek zamknięty w butelce! 
Prosta ozdoba, łatwa do wykonania. Kilka lat temu również pokazywałam jak to się robi z tym, że w środku było prawdziwe gniazdko małego ptaszka. Dla chętnych obejrzenia gniazdka w butelce załączam link TUTAJ.
Do Reni na zabawę posyłam także obraz malowany akwarelą, ponieważ w zadaniu do wykonania była podpowiedź – piosenka Skaldów o kuligu:) Mój kulig to koniki w galopie.  Uwielbiam malować konie. Mam sporo swoich obrazów malowanych akwarelą i farbami olejnymi.
I oto banerki do zabaw:



Wszystkim przesyłam serdeczne życzenia noworoczne. Oby ten Nowy Rok był dla Was pięknym rokiem, pełnym miłości, szczęścia i pomyślności.
Życzę spełnienia marzeń!
czytaj więcej

Święta

Życzę Wesołych Świąt Bożego Narodzenia, dużo zdrowia, spokoju ducha i uśmiechu na co dzień. Przede wszystkim życzę wielu miłych chwil spędzonych wśród najbliższych.

 I oby wszystkie Wasze marzenia się spełniły!

czytaj więcej

Wspomnienie złotej jesieni

Witam bardzo serdecznie.
Przepraszam wszystkich czytelników, że zamarło moje blogowe życie. Długo nic nie pisałam. Tak czasem bywa, że są różne sprawy, przez które po prostu nie chce się pisać. Nie oznacza to jednak, że nie zaglądam na Wasze strony, zaglądam i wiem mniej więcej co u Was słychać.:)
Dziś wspominam piękną kolorową jesień, szeleszczenie liści pod stopami. Liści, które musieliśmy uprzątnąć i gdzieś “upchnąć”, bo palić ich nie wolno 🙂 Ale mimo to było pięknie, chociaż jesień nie należy do moich ulubionych pór roku.

Te piękne kolory zainspirowały mnie do namalowania jesiennego aniołka. Aniołki od dawna chodziły mi po głowie. Oglądając rosyjskie strony natknęłam się na przeurocze, z roztrzepanymi fryzurkami. Tak mnie urzekły, że postanowiłam sama namalować. Oczywiście, nie jest to wielka sztuka, ale jestem zadowolona. Będzie anielski cykl. Jesienny aniołek już jest.

Aniołek miał polecieć na październikową zabawę u Reni, ale niestety nie poleciał. Dopiero teraz przedstawiam owego smutaska..

Jesienny ogród jest równie piękny, jak i letni. Dąb Piotruś jak zwykle zachwycał swoją płonącą koroną… Jest niewątpliwą atrakcją jesiennego ogrodu.

Urokliwe brzozy dodają lekkości drzewom w naszym lesie. Muszę napisać, że lubię krzywe drzewa. Sadząc brzozy, ponad dwadzieścia lat temu, specjalnie zbierałam je po kilka, aby w przyszłości rosły krzywo. Krzywe drzewa są romantyczne:)

Pod drzewami znajdujemy różne piękne grzybki, bywają kozaki i podgrzybki, a także urocze muchomorki.
Liście w iglakach pięknie się prezentują.
A tu złoty owoc…pigwy.
I drzewo pięknie obrośnięte dzikim winem.
Znów trzeba było układać drewno. Będzie na opał do kominka dopiero w przyszłym roku.
Wyobraźcie sobie, że teraz, pod sam koniec listopada, zakwitła u nas klina wonna. Taki widok jak niżej mam zawsze wczesną wiosną, w marcu. Czy w tej sytuacji zakwitnie za kilka miesięcy? To będzie niespodzianka.
No i mam jeszcze pojedyncze kwiaty róż. To jest miły widok, bo gdy za pasem święta, to zwykle raczej już nic nie kwitnie 🙂 A tu ponadto, wyobraźcie sobie, magnolia puszcza pąki…
Odkryłam także nową różyczkę, herbacianą. Tę różyczkę wyhodował aniołek, który przyjął od niej nazwę Różanego Aniołka.
Chciałabym, aby Różany Aniołek zdążył polecieć na zabawę do Reni. Tematem zabawy jest róża, według pięknej piosenki Mieczysława Fogga. 
Banerek .
Pozdrawiam serdecznie 
czytaj więcej

Moje późne lato

Witam wszystkich bardzo serdecznie.
Mamy już jesień, a ja dziś chciałam powspominać minione, późne lato, które zbyt szybko uciekło. Szkoda, bo bardzo je kocham. Te wszystkie kolory, ciepło, słońce i śpiewy ptaków. Nawet kocham upały, chociaż dają się we znaki. Dla mnie wiosna i lato są najpiękniejsze. Napełniają mnie optymizmem, radością i chęcią do życia. Niestety, nadeszła jesień…
Ale w dzisiejszym dniu tym się nie martwię, bo przedstawiam Wam jeszcze letnie kolory w moim ogrodzie:)

Nasz domek w pełnym, słońcu.

późne lato,late summer odmiany hortensji bukietowych, hydrangea Anbell. Lime light, Grandi flora, Vanille freze, floksy, phlox, języczka, nachyłki, rudbekia
Poniżej moje ulubione kwiaty późnego lata, floksy. Są niezawodne, kwitną do tej chwili. Poświęcam im trochę czasu, gdy przekwitnie wiecha ucinam ją. Taki zabieg mówi roślinie, że należy znów wykształcić kwiaty:) Tym sposobem przedłużam ich kwitnienie.
późne lato,late summer odmiany hortensji bukietowych, hydrangea Anbell. Lime light, Grandi flora, Vanille freze, floksy, phlox, języczka, nachyłki, rudbekia
Tak jeszcze pięknie  kwitną  floksy.
późne lato,late summer odmiany hortensji bukietowych, hydrangea Anbell. Lime light, Grandi flora, Vanille freze, floksy, phlox, języczka, nachyłki, rudbekia
późne lato,late summer odmiany hortensji bukietowych, hydrangea Anbell. Lime light, Grandi flora, Vanille freze, floksy, phlox, języczka, nachyłki, rudbekia
Natomiast na żółtej rabacie także jest wesoło. Jeszcze nie zakończyło się kwitnienie rudbekii, nachyłków, języczek czy pięciorników. Jest także żółta róża parkowa i (niestety) nawłoć. Nawłoć sama przywędrowała z dzikich, okolicznych łąk. Jest moim utrapieniem.
późne lato,late summer odmiany hortensji bukietowych, hydrangea Anbell. Lime light, Grandi flora, Vanille freze, floksy, phlox, języczka, nachyłki, rudbekia
późne lato,late summer odmiany hortensji bukietowych, hydrangea Anbell. Lime light, Grandi flora, Vanille freze, floksy, phlox, języczka, nachyłki, rudbekia
późne lato,late summer odmiany hortensji bukietowych, hydrangea Anbell. Lime light, Grandi flora, Vanille freze, floksy, phlox, języczka, nachyłki, rudbekia
Późnym latem, jak dla mnie, najpiękniej wyglądają kwiaty hortensji. W ogrodzie mam głównie  odmiany hortensji bukietowych.
późne lato,late summer odmiany hortensji bukietowych, hydrangea Anbell. Lime light, Grandi flora, Vanille freze, floksy, phlox, języczka, nachyłki, rudbekia
Anabell
Anabell , Vanille Fraize, Grandiflora
A poniżej hortensja ogrodowa. Niestety, te odmiany źle znoszą nasze zimy i nie kwitną, gdyż przemarzają im pąki kwiatowe. W tym roku zakwitły. I to było dla mnie prawdziwe święto:)
późne lato,late summer odmiany hortensji bukietowych, hydrangea Anbell. Lime light, Grandi flora, Vanille freze, floksy, phlox, języczka, nachyłki, rudbekia
Naszego pieska Cykorka zainteresowały kwiaty w koszyczku. Co prawda one nie pachną, ale może się nimi pobawić i to lubi. Cykor to mały urwis:)
Jeszcze kwitną i inne kwiaty. Na przykład śliczna różyczka pnąca o wiotkich pędach, Super Dorothy Heldoro. Jej kwiaty zebrane w gęste wiechy, pojawiają się od maja do przymrozków. Jestem nimi zachwycona!
To takie miłe zakończenie lata…
Aby zatrzymać lato na dłużej pomyślałam o ozdobieniu skrzynki letnimi kwiatami…
późne lato,late summer odmiany hortensji bukietowych, hydrangea Anbell. Lime light, Grandi flora, Vanille freze, floksy, phlox, języczka, nachyłki, rudbekia decoupage 3D
Wybrałam papier ryżowy z kwiatami w koszyczku i ozdobiłam wieczko. Jest to decoupage z pewną innowacją.
późne lato,late summer odmiany hortensji bukietowych, hydrangea Anbell. Lime light, Grandi flora, Vanille freze, floksy, phlox, języczka, nachyłki, rudbekia decoupage 3D
Niektóre z kwiatów i liści są 3D.
późne lato,late summer odmiany hortensji bukietowych, hydrangea Anbell. Lime light, Grandi flora, Vanille freze, floksy, phlox, języczka, nachyłki, rudbekia decoupage 3D
Wyszło dość interesująco, a kwiaty 3D są dla mnie urzekające. Użyłam do ich zrobienia pasty strukturalnej, mieszając ją z odrobiną farby akrylowej. Z kolei boki pudła pomalowane są farbami kredowymi w trzech kolorach. Wyszło niebanalne tło, na które przykładałam szablon i wymalowałam wzór. Wzór w dwóch kolorach, drugi z lekkim przesunięciem.
późne lato,late summer odmiany hortensji bukietowych, hydrangea Anbell. Lime light, Grandi flora, Vanille freze, floksy, phlox, języczka, nachyłki, rudbekia 3D
Osobiście bardzo jestem zadowolona z mojej skrzynki i od razu znalazłam dla niej zastosowanie. Trzymam w niej dekory wyciśnięte z super lekkiej masy, których używam do innej pracy… zdjęcia tej pracy w innym poście.
późne lato,late summer odmiany hortensji bukietowych, hydrangea Anbell. Lime light, Grandi flora, Vanille freze, floksy, phlox, języczka, nachyłki, rudbekia decoupage 3D
I tak mam pamiątkę z lata!
Na blogu u Reni trwa zabawa w “babie lato”. Lubię babie lato w słońcu i przy lekkim wietrze, wtedy czuję radość. 
Zgłaszam swoją skrzynkę do tej zabawy z nadzieją, że Renia uzna moją pracę:)
Na zakończenie opowieści o lecie i jego urokach, zostawiam dla Was kwitnący jeszcze LEN.
późne lato,late summer odmiany hortensji bukietowych, hydrangea Anbell. Lime light, Grandi flora, Vanille freze, floksy, phlox, języczka, nachyłki, rudbekia decoupage 3D
Wszystkich ściskam serdecznie i życzę słonecznej jesieni.
czytaj więcej

Co piszczy w naszych krzakach

Witam kochani serdecznie. Dziękuję bardzo za Wasze liczne wyrazy współczucia z powodu śmierci mojej Mamy.
Trudno się z tym wszystkim pogodzić, ale życie toczy się nadal. Mama jest w moim sercu i tam pozostanie na zawsze.
*************************************

Znów długo nie pisałam, ale trudno się po tym wszystkim pozbierać. Ale dziś chciałam opowiedzieć Wam o tym, co przez ten czas działo się u mnie w ogrodzie. Moje krzaki bardzo nabrały objętości, rozrosły się i są jeszcze bardziej tajemnicze.

Jak wcześniej pisałam o mojej przypadłości (tutaj) nadal jestem mocno unieruchomiona, dopiero pod koniec lipca będę mogła chodzić o kulach. To aż dwa miesiące bezruchu! Mój azyl to taras, tu przebywam cały dzień, mimo wszystko szczęściara ze mnie!  Mogę patrzeć na zieleń. Mąż mnie wywozi na taras zostawia (oczywiście z zaopatrzeniem we wszystkie potrzebne rzeczy), a sam robi za nas dwoje w ogrodzie i domu. To kochany facet:)

Od rana obserwuję pobliskie drzewa i krzewy. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego ile jest gniazd w lesie i ile mam ciekawych mieszkańców ogrodu…

Proszę co zasiedliły ptaszki….garnek na płotku do warzywnika! Wewnątrz garnka jest piękne, wysłane mchem, gniazdo. Ciekawe kto je wykonał?

Jestem śliczna, myślę, że tak o sobie myśli makolągwa:)

I zaobserwowana przeze mnie para zakochanych sierpówek, usiadła na kikutach starego jałowca.

Poniżej szczygieł zmykający z tarasu.
I zdjęcie podlota sójki.
Obserwowałam walkę ptasich  rodziców z krogulcem. Ten upatrzył sobie nasz las i atakował młode podloty. Czasem z łupem odlatywał daleko, ale zdarzało się, że wypuszczał je ze szponów. Rodzina tych poszkodowanych ptaszków krzyczała przeraźliwie odganiając go od małych.
 Ach ta przyroda…

Maj, czerwiec i lipiec to piękne miesiące, przepych kwiatów bardzo mnie cieszył i syciłam oczy ich widokiem. Róże obsypane były kwiatami, o słodkim zapachu. Większość z nich kwitnie nadal.
Przede wszystkim 21-letnia róża Louis Odier, o której dużo pisałam tutaj. Jest cudowna, pachnąca i ciągle kwitnąca 🙂 Całkowicie zawładnęła różowym gazonem.

Wejście do warzywnika również obsypały róże, zamiast warzyw też są róże:)))
A tutaj przed domem, kwitnąca “czapka” białej, zebranej w grona róży. Nie wiem co to za odmiana, dostałam sadzonkę w prezencie. Budzi zachwyt tak bujnym kwitnieniem. Niestety, już go nie powtarza. Zostawiam jej owoce na zimę. Są drobne i ptakom smakują, i prześlicznie wyglądają przyprószone śniegiem.
Oprócz róż kwitły też inne kwiaty, jak moje ulubione naparstnice, piwonie, klematisy, lawenda i… stokrotki.
Tu powojnik Asao.
A to bardzo ciekawa piwonia bylinowa o pojedynczych kwiatach.
Kwiaty lawendy obsypane były białymi motylkami.
I kwitnące stokrotki, niezawodne kwiatuszki.
Cieszyliśmy się czereśniami, ale w tym roku była ich tylko garstka. Zjedliśmy może trzy kilo, resztę opędzlowały ptaki:)
I znów w tym roku straciliśmy jedną gałąź naszego, ulubionego orzecha włoskiego. Tak od trzech lat łamią się mu konary (orzech bardzo stary), w tej chwili został jeszcze jeden. Nie pozwoliłam całkiem wyciąć drzewa, ponieważ wymyśliłam sobie pnącą różę na pozostawionym wysokim pniu! Taka naturalna podpora dla pnącej róży wygląda ciekawie i jest romantyczna:) 
Dodam jeszcze, że… odwiedził nas niesamowity gość. Piękny w swej brzydocie. Olbrzym, rozpiętość skrzydeł ponad 7 cm, gruby odwłok i grube czułki… Wyglądał bardzo egzotycznie i wzbudził we mnie nieprzyjemne uczucie, brrr.
Jest to ćma, bardzo rzadko spotykana. Motyl ten to zawisak tawulec. Zawisaki pobierają nektar z kwiatów za pomocą długiej i cienkiej ssawki, zawisając przy tym nad kwiatem.  Piękny prawda? Podoba się Wam? Ja się nim zachwyciłam.
Jeszcze nie napisałam o grzybach, które rosły w naszym ogródku warzywnym. To smardze jadalne. Było ich całkiem spore poletko.
Tyle w skrócie o otaczającej mnie przyrodzie.
Nie będąc chodzącą, niestety praca w ogrodzie mi odpadła, więc staram sobie znaleźć inne zajęcia. Mam ich całkiem sporo i nie nudzę się.
Między innymi robię biżuterię z koralików (Toho-15). Są to takie oto kolczyki:
Nad wszystkim czuwają moje pieski:)
Oj mogłabym jeszcze dużo wymieniać co działo się przez ten czas w moich krzakach. Myślę, że powstaną nowe posty i pokażę jeszcze mój ogród i pochwalę się rzeczami, które zrobiłam.
Tymczasem pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego tygodnia.
czytaj więcej

Moja Mama

W ubiegłą niedzielę umarła moja Mama Zofia. Spodziewaliśmy się Jej odejścia, bowiem od kilku miesięcy ciężko chorowała, a choroba i wiek (miała 90 lat) nie dawały żadnych nadziei. A jednak, mimo tej oczywistości nieuniknionego, cios okazał się dla mnie bardzo trudny do przyjęcia. Bo przecież już nigdy nie pogadamy, nie zobaczymy się…

Moja Mama Zofia Grab
Moja Mama w młodości

Pozostanie w naszej pamięci, na zdjęciach, a także w obrazach, które namalowała i które wiszą na ścianach domów naszej rodziny. Mój skromny talencik do zajęć artystycznych w genach przejęłam właśnie od Niej (również mój brat) .

Chciałabym na łamach mojego pamiętnika – bloga, przybliżyć Wam Jej postać i troszkę o Mamie powspominać. Na pewno byłaby z tego zadowolona…

Moja Mama była kobietą nietuzinkową, ciekawą, kolorową, artystką… Chociaż sztuką zajmowała się tylko amatorsko, to przez wiele lat, zwłaszcza od przejścia na emeryturę, z wielką pasją. Jak sama mówiła: “dostałam kropkę od Boga w postaci talentu”. A miała wszechstronne uzdolnienia, nie tylko plastyczne, także np. aktorskie, co w połączeniu z rewelacyjną pamięcią, owocowało zaskakującymi wiele osób cytatami dzieł klasyków. Swoim wnukom i prawnukom potrafiła recytować całe strofy “Pana Tadeusza”, wiersze Brzechwy czy Fredry.

Umiała pięknie śpiewać, grać, szyć, haftować, dziergać, a przede wszystkim malować. Należała do Lubelskiego Towarzystwa Sztuk Pięknych, uczestniczyła w wielu wystawach malarskich. Lubiła też kopiować znanych malarzy, choć zawsze “po swojemu”, z jakimiś zmianami. Inspirowały ją zarówno “Słoneczniki” Van Gogha, jak i pejzaże Szyszkina.

Przedstawię kilka wybranych prac mojej Mamy, na początek coś z Jej najbardziej ulubionych tematów, zaczerpniętych z natury: od kwiatów, przez pejzaże, po zwierzęta, zwłaszcza konie.

Obrazy olejne:

Akwarele:

Obrazy haftowane ściegiem płaskim, obrazy są duże, oprawione w ramy za szkłem.

Także tkała gobeliny, głównie o tematyce sakralnej. Jeśli ktoś zna cyrylicę może przeczytać, że jest to św. Borys.

Mama bardzo kochała przyrodę, pochylała głowę nad każdym kwiatkiem dostrzegając w nim nieprzeciętne piękno. Umiała przy tym uroczo się rozwodzić na jego temat. Gdy przyjeżdżała do nas na wieś, biegała po ogrodzie i zrywała kwiaty, aby je zasuszyć i cieszyć się nimi zimową porą.
A w moim panieńskim domu zawsze były zwierzęta: pieski, kotki, ptaki.
W ubiegłym roku Mama wyleczyła gołębia, który z odłamanymi paluszkami wylądował na jej parapecie. Gołąb tak się przyzwyczaił, że przychodził na posiłki o odpowiednich porach i głośno gruchał. Nie bał się Mamy, siadał na jej dłoni, a Ona go gładziła po grzbiecie. Tak było przez cały rok, nawet zaglądał zimą. Teraz gołąb musi poradzić sobie sam, bez ulubionej opiekunki.

Trudno pogodzić się z utratą Rodzica, nawet gdy jest się w bardzo dojrzałym wieku. Już nigdy nie zwrócę się do Niej i nie powiem Mamo…

Dziękuję wszystkim czytelnikom i pozdrawiam serdecznie.

czytaj więcej

Czapeczka dla Pigmeja

Witam wszystkich bardzo serdecznie. Myślę, że może jeszcze o mnie pamiętacie, mam taką nadzieję i to ogromną! Długo się nie udzielałam, bo miałam, i mam nadal, smutne rodzinne kłopoty. Na domiar tego złego, to jeszcze złamałam nogę w kolanie. Miałam operację i leżałam w szpitalu. Teraz leżę w domu, trochę jeżdżę na wózku inwalidzkim.

Wynajduję sobie prace, które w moim stanie mogłabym wykonać. Okazało się, że jak są chęci. to można sporo tych prac wymyślić.
Pierwszą z nich i bardzo ważną, jest akcja u Justynki – “Na równiku też jest zimno”.
Przyłączyłam się do niej z wielką przyjemnością.

W domu miałam włóczkę z głębokiego PRL-u, jeszcze nie używaną i nie skręconą w motek. Postanowiłam jej użyć do wykonania kompletu na zimne noce dla maluszków Pigmejów, jak się okazuje – marznących i chorujących z powodu tego afrykańskiego zimna.
Takich starych rzeczy, jak ta włóczka właśnie, nie wyrzucam, bo nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać i okazało się, że po 40 latach leżenia w szafie, mogę z niej zrobić coś przydatnego. Włóczka to połączenie bawełny z wiskozą, bardzo delikatna z lekkim meszkiem.

Komplet robiłam na drutach. Trochę mi zabrakło włóczki na kocyk, ale trudno – wygląda to tak, jak na zdjęciu. Czapeczkę i skarpetki zrobiłam według mojego pomysłu zapamiętanego z PRL-u, takie właśnie rzeczy robiłam dla mojego, wówczas malutkiego, synka.

W tamtych czasach wszystko było zdobyczne, wystane w kolejkach i ta włóczka również ma swoją historię. Gdy opowiadam wnukom, że na półkach w sklepie był tylko ocet, śmieją się z niedowierzaniem. A przecież tak było.
Było źle, ale mimo wszystko dużo, dużo lepiej niż mają Pigmeje. Biedny naród, dlatego też kłaniam się nisko Justynce, że pomyślała o takiej akcji, która w mikroskopijnej części poprawi ich los, a na pewno wywoła uśmiech na twarzy. To jest właśnie ta kropla, kropla w morzu potrzeb.
Pozdrawiam Was ciepło .

czytaj więcej

Krysia…

Mamy bardzo smutne wieści. Zmarła nasza blogowa koleżanka Krysia. Mama Lidzi – Czarnej Damy.
Lidziu, wiadomość o śmierci Twojej Mamy wstrząsnęła mną mocno. Miałam nadzieję, że wyzdrowieje i będzie pokazywała nadal karteczki na swoim blogu. Były one wyjątkowe, Krysia miała niezapomniany styl. Jej karteczki były bardzo delikatne z wieloma drobnymi elementami. Tylko osoba bardzo cierpliwa mogła je tworzyć. Pamiętam kolekcje muszli, które Krysia gromadziła, świece i długopisy. Będzie mi bardzo Jej brakowało.
Trudno pogodzić się z tak wielką stratą, trudno żegnać kogoś, kto jeszcze mógł być z nami…
Żegnaj na zawsze Krysiu.
Ta symboliczna róża jest dla Ciebie Krysiu…
Ania – Pawanna

czytaj więcej