Archiwum kategorii: dom

Fiołki moja miłość

Witam serdecznie wszystkich.Dziś chciałam Wam opowiedzieć o mojej miłości do małych, kruchych kwiatuszków – fiołków.Myślę, że niejedna z Was darzy te kwiateczki uczuciem. Taki piękny kolor i zapach na wiosnę, do tego słodki smak płatków. Czary…W&nb…

czytaj więcej

Alleluja

Witam wszystkich serdecznie.Mamy sytuację nie do pozazdroszczenia. Święta będą inne niż zwykle. Nie możemy być obok siebie, ale bądźmy blisko duchem i słowem. W czasach dystansu i izolacji, które miną, dbajmy o siebie i uśmiechajmy się! Tego Wam serd…

czytaj więcej

Święta

Życzę Wesołych Świąt Bożego Narodzenia, dużo zdrowia, spokoju ducha i uśmiechu na co dzień. Przede wszystkim życzę wielu miłych chwil spędzonych wśród najbliższych.

 I oby wszystkie Wasze marzenia się spełniły!

czytaj więcej

Moja Mama

W ubiegłą niedzielę umarła moja Mama Zofia. Spodziewaliśmy się Jej odejścia, bowiem od kilku miesięcy ciężko chorowała, a choroba i wiek (miała 90 lat) nie dawały żadnych nadziei. A jednak, mimo tej oczywistości nieuniknionego, cios okazał się dla mnie bardzo trudny do przyjęcia. Bo przecież już nigdy nie pogadamy, nie zobaczymy się…

Moja Mama Zofia Grab
Moja Mama w młodości

Pozostanie w naszej pamięci, na zdjęciach, a także w obrazach, które namalowała i które wiszą na ścianach domów naszej rodziny. Mój skromny talencik do zajęć artystycznych w genach przejęłam właśnie od Niej (również mój brat) .

Chciałabym na łamach mojego pamiętnika – bloga, przybliżyć Wam Jej postać i troszkę o Mamie powspominać. Na pewno byłaby z tego zadowolona…

Moja Mama była kobietą nietuzinkową, ciekawą, kolorową, artystką… Chociaż sztuką zajmowała się tylko amatorsko, to przez wiele lat, zwłaszcza od przejścia na emeryturę, z wielką pasją. Jak sama mówiła: “dostałam kropkę od Boga w postaci talentu”. A miała wszechstronne uzdolnienia, nie tylko plastyczne, także np. aktorskie, co w połączeniu z rewelacyjną pamięcią, owocowało zaskakującymi wiele osób cytatami dzieł klasyków. Swoim wnukom i prawnukom potrafiła recytować całe strofy “Pana Tadeusza”, wiersze Brzechwy czy Fredry.

Umiała pięknie śpiewać, grać, szyć, haftować, dziergać, a przede wszystkim malować. Należała do Lubelskiego Towarzystwa Sztuk Pięknych, uczestniczyła w wielu wystawach malarskich. Lubiła też kopiować znanych malarzy, choć zawsze “po swojemu”, z jakimiś zmianami. Inspirowały ją zarówno “Słoneczniki” Van Gogha, jak i pejzaże Szyszkina.

Przedstawię kilka wybranych prac mojej Mamy, na początek coś z Jej najbardziej ulubionych tematów, zaczerpniętych z natury: od kwiatów, przez pejzaże, po zwierzęta, zwłaszcza konie.

Obrazy olejne:

Akwarele:

Obrazy haftowane ściegiem płaskim, obrazy są duże, oprawione w ramy za szkłem.

Także tkała gobeliny, głównie o tematyce sakralnej. Jeśli ktoś zna cyrylicę może przeczytać, że jest to św. Borys.

Mama bardzo kochała przyrodę, pochylała głowę nad każdym kwiatkiem dostrzegając w nim nieprzeciętne piękno. Umiała przy tym uroczo się rozwodzić na jego temat. Gdy przyjeżdżała do nas na wieś, biegała po ogrodzie i zrywała kwiaty, aby je zasuszyć i cieszyć się nimi zimową porą.
A w moim panieńskim domu zawsze były zwierzęta: pieski, kotki, ptaki.
W ubiegłym roku Mama wyleczyła gołębia, który z odłamanymi paluszkami wylądował na jej parapecie. Gołąb tak się przyzwyczaił, że przychodził na posiłki o odpowiednich porach i głośno gruchał. Nie bał się Mamy, siadał na jej dłoni, a Ona go gładziła po grzbiecie. Tak było przez cały rok, nawet zaglądał zimą. Teraz gołąb musi poradzić sobie sam, bez ulubionej opiekunki.

Trudno pogodzić się z utratą Rodzica, nawet gdy jest się w bardzo dojrzałym wieku. Już nigdy nie zwrócę się do Niej i nie powiem Mamo…

Dziękuję wszystkim czytelnikom i pozdrawiam serdecznie.

czytaj więcej

Jeszcze świątecznie

Witam serdecznie.
Bardzo Wam kochani dziękuję za wszystkie życzenia, te pocztowe i te wirtualne. Czas tak szybko płynie, że za pasem już następne święta:)

Chciałam pokazać Wam mojego, pięknie kwitnącego storczyka.


Dziękuję za cudne karteczki i za serce w nie włożone.
Z ostatniej chwili czyli dnia 2.05.2019 roku:) Poczta dopisała, otrzymałam zagubioną gdzieś w kraju, karteczkę od Oleńki.
Bardzo dziękuję Olu za śliczną, delikatną karteczkę.
Przed świętami zrobiłam kilka pisanek. Większości już nie ma, były drobnymi prezentami.
Poniżej pisanki w stylu vintage z wydmuszek gęsich:) Spękania dwuskładnikowe i złoty wosk, wtarty w spękania.
Jeszcze jedna pisanka na stojaczku. Powstała z plastikowej wydmuszki. Malowana od środka klejem do decu, posypana brokatem i pokryta kolorową farbą kredową.
Użyłam różnych mediów, między innymi kolorowe woski i farbę kredową. Wycisk z masy lekkiej Fimo. Pisanka stała na kredensie i |pasowała (moim zdaniem) do zgromadzonych tam pamiątek.
Wszystkie pisanki kieruję na zabawę do Reni – Polszczyzna i rękodzieło.
Kochani bardzo Wam za wszystko dziękuję i pozdrawiam serdecznie!
P.S. Czy podoba się Wam mój, pięknie kwitnący storczyk? Zdradzę Wam, że jest to kwiat… sztuczny z foamiranu. Zrobiłam go na warsztatach z Liną Shvets.
czytaj więcej