Archiwum kategorii: dziwaki – rękodzieło

Niebieskie pajączki

Tak nazwałam swoje nowe jubilerskie wyczyny. Jest to komplecik z naturalnego lazurytu inaczej z kryształu cyjanu. To kamień kwarcowy, o lekko niebieskim kolorze. Kupiłam go na giełdzie minerałów razem z innymi kamieniami. Jeden już pokazywałam w tym …

czytaj więcej

Słoneczna torba

Witam wszystkich bardzo serdecznie i dziękuję za komentarze pod postem o moim stawie.  To wspaniałe miejsce odpoczynku.Dziś przychodzę do Was z torebeczką w kolorze słońca. Niestety zabrakło mi czterech minut do podania linku na zabawę u Re…

czytaj więcej

Koral

Koral znany był już w Cesarstwie Rzymskim. Z niego robiono wspaniałe ozdoby dla możnych kobiet. Skupiska koralowców znajdują się między innymi w Morzu Adriatyckim i Śródziemnym, czyli blisko nas. Aby go wydobyć trzeba nurkować. To piękny parzydełkowi…

czytaj więcej

Kolorowy maj

Witam serdecznie i dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.Tym razem chciałam pokazać Wam moją balerinę. Obraz malowany akwarelami. Lubię akwarele, dają możliwość uchwycenia zwiewnego ruchu.Oto moja baletnica:Trochę zdjęcie niewidoczne…

czytaj więcej

W marcu jak w garncu

Witam serdecznie.Dziś przychodzę do Was z wiosną w moim ogrodzie. Wszystko budzi się do życia. Krzewy mają listki, a drzewa leniwie zaczynają rozwój.Kilka fotek moich narcyzów. W tym roku słabiej kwitną, te na trawniku, a może jeszcze czekają na swój…

czytaj więcej

Happy Valentine’s Day

Witam wszystkich serdecznie. To miłe święto już przebrzmiało, a ja jak zwykle spóźniona jestem z pokazaniem prezentu, jaki zrobiłam dla mojej wnuczki z tej “wielkiej” okazji.Anetka (lat 16) uwielbia czytać książki. I to nie byle jakie książki. Jak wi…

czytaj więcej

Sopel lodu

Witam serdecznie.Soplem lodu nazwałam ostatnią autorską biżuterię mojego wykonania:) W listopadzie na giełdzie kamieni zakupiłam kilka sztuk minerałów, kamieni półszlachetnych, oczywiście z myślą przeobrażenia ich w biżuterię. Oczy mi pałały, nie wie…

czytaj więcej

Aniołek zamknięty w butelce

Już po świętach, ale jeszcze przed nami witanie Nowego Roku. Myślę, że wybieracie się na bale, a jak nie to może witacie 2020 rok cicho w miłym, małym gronie przed telewizorem:) Ja będę właśnie tak witała przychodzący rok.
Czas szybko umyka i nie zdążyłam przed świętami pokazać mojej pracy -stroika. Ponieważ będzie on przesłany na linkowe party do bloga DIY i do Reni, więc muszę się spieszyć gdyż zabawa kończy się jutro.
Jest to mały aniołek zamknięty w butelce.

Aniołek umieszczony jest w butelce po Coca Coli. Obcięłam w niej dno i zamiast niego włożyłam  płytę CD.
Na środku przykleiłam aniołka i płytę obsypałam sztucznym śniegiem. Butelkę nakleiłam na tę płytę. Czubek butelki dostał małą srebrną bombeczkę z wiszącą w środku ozdóbką.
Całość została osadzona na metalowym świeczniku.
I tak powstał aniołek zamknięty w butelce! 
Prosta ozdoba, łatwa do wykonania. Kilka lat temu również pokazywałam jak to się robi z tym, że w środku było prawdziwe gniazdko małego ptaszka. Dla chętnych obejrzenia gniazdka w butelce załączam link TUTAJ.
Do Reni na zabawę posyłam także obraz malowany akwarelą, ponieważ w zadaniu do wykonania była podpowiedź – piosenka Skaldów o kuligu:) Mój kulig to koniki w galopie.  Uwielbiam malować konie. Mam sporo swoich obrazów malowanych akwarelą i farbami olejnymi.
I oto banerki do zabaw:



Wszystkim przesyłam serdeczne życzenia noworoczne. Oby ten Nowy Rok był dla Was pięknym rokiem, pełnym miłości, szczęścia i pomyślności.
Życzę spełnienia marzeń!
czytaj więcej

Wspomnienie złotej jesieni

Witam bardzo serdecznie.
Przepraszam wszystkich czytelników, że zamarło moje blogowe życie. Długo nic nie pisałam. Tak czasem bywa, że są różne sprawy, przez które po prostu nie chce się pisać. Nie oznacza to jednak, że nie zaglądam na Wasze strony, zaglądam i wiem mniej więcej co u Was słychać.:)
Dziś wspominam piękną kolorową jesień, szeleszczenie liści pod stopami. Liści, które musieliśmy uprzątnąć i gdzieś “upchnąć”, bo palić ich nie wolno 🙂 Ale mimo to było pięknie, chociaż jesień nie należy do moich ulubionych pór roku.

Te piękne kolory zainspirowały mnie do namalowania jesiennego aniołka. Aniołki od dawna chodziły mi po głowie. Oglądając rosyjskie strony natknęłam się na przeurocze, z roztrzepanymi fryzurkami. Tak mnie urzekły, że postanowiłam sama namalować. Oczywiście, nie jest to wielka sztuka, ale jestem zadowolona. Będzie anielski cykl. Jesienny aniołek już jest.

Aniołek miał polecieć na październikową zabawę u Reni, ale niestety nie poleciał. Dopiero teraz przedstawiam owego smutaska..

Jesienny ogród jest równie piękny, jak i letni. Dąb Piotruś jak zwykle zachwycał swoją płonącą koroną… Jest niewątpliwą atrakcją jesiennego ogrodu.

Urokliwe brzozy dodają lekkości drzewom w naszym lesie. Muszę napisać, że lubię krzywe drzewa. Sadząc brzozy, ponad dwadzieścia lat temu, specjalnie zbierałam je po kilka, aby w przyszłości rosły krzywo. Krzywe drzewa są romantyczne:)

Pod drzewami znajdujemy różne piękne grzybki, bywają kozaki i podgrzybki, a także urocze muchomorki.
Liście w iglakach pięknie się prezentują.
A tu złoty owoc…pigwy.
I drzewo pięknie obrośnięte dzikim winem.
Znów trzeba było układać drewno. Będzie na opał do kominka dopiero w przyszłym roku.
Wyobraźcie sobie, że teraz, pod sam koniec listopada, zakwitła u nas klina wonna. Taki widok jak niżej mam zawsze wczesną wiosną, w marcu. Czy w tej sytuacji zakwitnie za kilka miesięcy? To będzie niespodzianka.
No i mam jeszcze pojedyncze kwiaty róż. To jest miły widok, bo gdy za pasem święta, to zwykle raczej już nic nie kwitnie 🙂 A tu ponadto, wyobraźcie sobie, magnolia puszcza pąki…
Odkryłam także nową różyczkę, herbacianą. Tę różyczkę wyhodował aniołek, który przyjął od niej nazwę Różanego Aniołka.
Chciałabym, aby Różany Aniołek zdążył polecieć na zabawę do Reni. Tematem zabawy jest róża, według pięknej piosenki Mieczysława Fogga. 
Banerek .
Pozdrawiam serdecznie 
czytaj więcej

Czapeczka dla Pigmeja

Witam wszystkich bardzo serdecznie. Myślę, że może jeszcze o mnie pamiętacie, mam taką nadzieję i to ogromną! Długo się nie udzielałam, bo miałam, i mam nadal, smutne rodzinne kłopoty. Na domiar tego złego, to jeszcze złamałam nogę w kolanie. Miałam operację i leżałam w szpitalu. Teraz leżę w domu, trochę jeżdżę na wózku inwalidzkim.

Wynajduję sobie prace, które w moim stanie mogłabym wykonać. Okazało się, że jak są chęci. to można sporo tych prac wymyślić.
Pierwszą z nich i bardzo ważną, jest akcja u Justynki – “Na równiku też jest zimno”.
Przyłączyłam się do niej z wielką przyjemnością.

W domu miałam włóczkę z głębokiego PRL-u, jeszcze nie używaną i nie skręconą w motek. Postanowiłam jej użyć do wykonania kompletu na zimne noce dla maluszków Pigmejów, jak się okazuje – marznących i chorujących z powodu tego afrykańskiego zimna.
Takich starych rzeczy, jak ta włóczka właśnie, nie wyrzucam, bo nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać i okazało się, że po 40 latach leżenia w szafie, mogę z niej zrobić coś przydatnego. Włóczka to połączenie bawełny z wiskozą, bardzo delikatna z lekkim meszkiem.

Komplet robiłam na drutach. Trochę mi zabrakło włóczki na kocyk, ale trudno – wygląda to tak, jak na zdjęciu. Czapeczkę i skarpetki zrobiłam według mojego pomysłu zapamiętanego z PRL-u, takie właśnie rzeczy robiłam dla mojego, wówczas malutkiego, synka.

W tamtych czasach wszystko było zdobyczne, wystane w kolejkach i ta włóczka również ma swoją historię. Gdy opowiadam wnukom, że na półkach w sklepie był tylko ocet, śmieją się z niedowierzaniem. A przecież tak było.
Było źle, ale mimo wszystko dużo, dużo lepiej niż mają Pigmeje. Biedny naród, dlatego też kłaniam się nisko Justynce, że pomyślała o takiej akcji, która w mikroskopijnej części poprawi ich los, a na pewno wywoła uśmiech na twarzy. To jest właśnie ta kropla, kropla w morzu potrzeb.
Pozdrawiam Was ciepło .

czytaj więcej