Archiwum kategorii: ogród

Bajka o złotych rybkach

Witam wszystkich serdecznie.Dzisiejszy post powinien ukazać się trzy lata temu. Był przygotowany, zdjęcia zrobione, ale… no własnie to “ale”. Ciągle brakowało czasu na jego przygotowanie, trzy wiosny minęły, minęła kolejna, a ja jeszcze nie opublik…

czytaj więcej

Czy to zima czy wiosna…

Witam serdecznie.To mój pierwszy post w nowym roku. Myślę, że 2020 będzie dużo lepszym rokiem niż poprzedni, czego Wam i sobie życzę.Dziś zabieram Was na spacer nad staw. Pogoda tego dnia dopisuje, świeci słoneczko i jest ciepło. Nie wiem jak to dale…

czytaj więcej

Co piszczy w naszych krzakach

Witam kochani serdecznie. Dziękuję bardzo za Wasze liczne wyrazy współczucia z powodu śmierci mojej Mamy.
Trudno się z tym wszystkim pogodzić, ale życie toczy się nadal. Mama jest w moim sercu i tam pozostanie na zawsze.
*************************************

Znów długo nie pisałam, ale trudno się po tym wszystkim pozbierać. Ale dziś chciałam opowiedzieć Wam o tym, co przez ten czas działo się u mnie w ogrodzie. Moje krzaki bardzo nabrały objętości, rozrosły się i są jeszcze bardziej tajemnicze.

Jak wcześniej pisałam o mojej przypadłości (tutaj) nadal jestem mocno unieruchomiona, dopiero pod koniec lipca będę mogła chodzić o kulach. To aż dwa miesiące bezruchu! Mój azyl to taras, tu przebywam cały dzień, mimo wszystko szczęściara ze mnie!  Mogę patrzeć na zieleń. Mąż mnie wywozi na taras zostawia (oczywiście z zaopatrzeniem we wszystkie potrzebne rzeczy), a sam robi za nas dwoje w ogrodzie i domu. To kochany facet:)

Od rana obserwuję pobliskie drzewa i krzewy. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego ile jest gniazd w lesie i ile mam ciekawych mieszkańców ogrodu…

Proszę co zasiedliły ptaszki….garnek na płotku do warzywnika! Wewnątrz garnka jest piękne, wysłane mchem, gniazdo. Ciekawe kto je wykonał?

Jestem śliczna, myślę, że tak o sobie myśli makolągwa:)

I zaobserwowana przeze mnie para zakochanych sierpówek, usiadła na kikutach starego jałowca.

Poniżej szczygieł zmykający z tarasu.
I zdjęcie podlota sójki.
Obserwowałam walkę ptasich  rodziców z krogulcem. Ten upatrzył sobie nasz las i atakował młode podloty. Czasem z łupem odlatywał daleko, ale zdarzało się, że wypuszczał je ze szponów. Rodzina tych poszkodowanych ptaszków krzyczała przeraźliwie odganiając go od małych.
 Ach ta przyroda…

Maj, czerwiec i lipiec to piękne miesiące, przepych kwiatów bardzo mnie cieszył i syciłam oczy ich widokiem. Róże obsypane były kwiatami, o słodkim zapachu. Większość z nich kwitnie nadal.
Przede wszystkim 21-letnia róża Louis Odier, o której dużo pisałam tutaj. Jest cudowna, pachnąca i ciągle kwitnąca 🙂 Całkowicie zawładnęła różowym gazonem.

Wejście do warzywnika również obsypały róże, zamiast warzyw też są róże:)))
A tutaj przed domem, kwitnąca “czapka” białej, zebranej w grona róży. Nie wiem co to za odmiana, dostałam sadzonkę w prezencie. Budzi zachwyt tak bujnym kwitnieniem. Niestety, już go nie powtarza. Zostawiam jej owoce na zimę. Są drobne i ptakom smakują, i prześlicznie wyglądają przyprószone śniegiem.
Oprócz róż kwitły też inne kwiaty, jak moje ulubione naparstnice, piwonie, klematisy, lawenda i… stokrotki.
Tu powojnik Asao.
A to bardzo ciekawa piwonia bylinowa o pojedynczych kwiatach.
Kwiaty lawendy obsypane były białymi motylkami.
I kwitnące stokrotki, niezawodne kwiatuszki.
Cieszyliśmy się czereśniami, ale w tym roku była ich tylko garstka. Zjedliśmy może trzy kilo, resztę opędzlowały ptaki:)
I znów w tym roku straciliśmy jedną gałąź naszego, ulubionego orzecha włoskiego. Tak od trzech lat łamią się mu konary (orzech bardzo stary), w tej chwili został jeszcze jeden. Nie pozwoliłam całkiem wyciąć drzewa, ponieważ wymyśliłam sobie pnącą różę na pozostawionym wysokim pniu! Taka naturalna podpora dla pnącej róży wygląda ciekawie i jest romantyczna:) 
Dodam jeszcze, że… odwiedził nas niesamowity gość. Piękny w swej brzydocie. Olbrzym, rozpiętość skrzydeł ponad 7 cm, gruby odwłok i grube czułki… Wyglądał bardzo egzotycznie i wzbudził we mnie nieprzyjemne uczucie, brrr.
Jest to ćma, bardzo rzadko spotykana. Motyl ten to zawisak tawulec. Zawisaki pobierają nektar z kwiatów za pomocą długiej i cienkiej ssawki, zawisając przy tym nad kwiatem.  Piękny prawda? Podoba się Wam? Ja się nim zachwyciłam.
Jeszcze nie napisałam o grzybach, które rosły w naszym ogródku warzywnym. To smardze jadalne. Było ich całkiem spore poletko.
Tyle w skrócie o otaczającej mnie przyrodzie.
Nie będąc chodzącą, niestety praca w ogrodzie mi odpadła, więc staram sobie znaleźć inne zajęcia. Mam ich całkiem sporo i nie nudzę się.
Między innymi robię biżuterię z koralików (Toho-15). Są to takie oto kolczyki:
Nad wszystkim czuwają moje pieski:)
Oj mogłabym jeszcze dużo wymieniać co działo się przez ten czas w moich krzakach. Myślę, że powstaną nowe posty i pokażę jeszcze mój ogród i pochwalę się rzeczami, które zrobiłam.
Tymczasem pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego tygodnia.
czytaj więcej

Wiosna

W końcu do nas przyszła w pierwszych kwiatach i zapachach. Szukałam wiosny w swoim ogrodzie, chodząc tu i tam, przyglądając się drzewom i krzewom. Przyroda ruszyła się do życia, ptaki cudownie śpiewają, pączki na drzewach pęcznieją. Jest cudownie!

Pierwszą kwitnącą rośliną w moim ogrodzie jest oczar.

Oczary szykują się do kwitnięcia już w styczniu, a zakwitają na początku lutego, tak przynajmniej jest u mnie. Kwitną długo, a  później te niezwykłe kwiaty pozostają na krzaku długo, jak gdyby na nim zaschły. Cud natury!
Poniżej kwitnąca kalina wonna. Rozsiewa piękny zapach i przyciąga pszczółki. Tę pszczółkę zobaczyłam po raz pierwszy w tym roku, na początku marca. Jeszcze zbyt zimno, aby pszczoły wyszły w pełni na zewnątrz.                                                                                                                                                   
Jak w wielu ogrodach i u mnie kwitną krokusy, przebiśniegi, zawilce ogrodowe… 

Kwitną też bardzo intensywnie derenie jadalne. Rosną nad stawem i złocą się już z daleka. 20 lat temu posadziłam jeden krzak i długo czekałam na owoce. Dereń kwitł wspaniale, ale ich nie zawiązywał. Po kilku latach dosadziłam kolejne trzy. Od tej pory co roku mam masę owoców, z których robię nalewki.
 Dlaczego nie zawiązywał owoców? Otóż derenie są rozdzielnopłciowe, muszą być dwa osobniki, aby powstały owoce. Obecnie wyhodowano takie krzewy, które nie potrzebują już drugiej płci.
Nad samym stawem także tętni wiosenne życie. Ale jeszcze rośliny są w powijakach. Myślę, że niedługo będą kwitły kaczeńce i knieć błotna. Obecnie wychodzą z wody listki nenufarów i żółtego kosaćca błotnego. Mam w różnych miejscach skupiska tego kwiatka, sam nie wiadomo skąd przyszedł i sam rozsiewa się pięknie.
Moje pieski lubią spacer nad stawem, bo w nim zawsze coś się dzieje. A to przepłoszą kaczkę,
a to wyczują coś w szuwarach.
Reksio z Cykorkiem  na pewno wyczuły szczurka wodnego. Natomiast Luna, dama, tylko spogląda na chłopców z daleka i w zamyśleniu zastanawia się co też te psy wyczuły…
Muszę napisać, że znów mam trzy pieski. Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia odeszła od nas seniorka stada, piętnastoletnia sunia Bawarka.
Nad stawem kwitną wierzby, dla mnie ich kwitnienie jest początkiem prawdziwej wiosny.
Siedząc nad stawem wsłuchiwałam się w śpiew ptaków. Wśród tych cudnych treli usłyszałam dziwny skrzek, jakby ktoś się dziwnie śmiał. Nade mną, wysoko na olsze siedział dzięcioł zielony.
Zrobiłam zdjęcie. Chociaż mam długi obiektyw, to jednak nie aż tak silny, aby sfotografować go w dużym zbliżeniu.
Tego sporego dzięcioła widzimy często w naszym lesie, jak chodzi po trawie i wyjada sobie mrówki. To jego przysmak, a gdy natrafi na ich gniazdo to wyjada głównie larwy. Wtedy chyba jest najbardziej zachwycony:) Dzięcioły te, z powodu miejsca i sposobu zbierania pokarmu nazywane też dzięciołami ziemnymi, są pod ścisłą ochroną.
Poniżej zdjęcie w cyfrowym przybliżeniu, wykadrowane, stąd jego słabsza rozdzielczość.
Łąka nad stawem nabrała w słońcu ciepłej zieleni.
A patrząc w górę zobaczyłam klucz żurawi. 
To już prawdziwa wiosna! Piękna i radosna!
Przesyłam Wam wiosenne pozdrowienia i życzę miłych dni.
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze i za to, że jesteście.
czytaj więcej